fbpx
+48 32 479 10 50

citing.TAX, czyli z przekąsem o podatkach. #2 Slim VAT, czyli jak upraszczać, żeby zabrać (cz. 2).

Niestety, rewolucyjne zmiany prezentowane w ramach pakietu Slim VAT nie zagrzały na długo miejsca w  dyskursie na temat zmian podatkowych, przyćmione przez propozycję opodatkowania spółek komandytowych podatkiem CIT (z tą próbą „uszczęśliwienia” polskich przedsiębiorców zajmę się następnym razem, obiecuję). Kto by pomyślał, że markowane i prowizoryczne zmiany przegrają walkę o czas antenowy z najbardziej kontrowersyjnym pomysłem ostatnich lat?

Obiecałem jednak, że rozprawię się jeszcze z kilkoma rozwiązaniami oferowanymi w ramach tego słynnego pakietu i słowa niniejszym dotrzymałem.
Ponownie – wszystkie cytaty z Ministerstwa Finansów zaczerpnięto z publikacji SLIM VAT – uproszczenie i unowocześnienie rozliczeń VAT.

Prawo do odliczenia refakturowanych noclegów, czyli w  poszukiwaniu normalności

Ministerstwo Finansów chwali się, że w ramach zapełnienia kieszeni przedsiębiorców wprowadzi możliwość odliczania VAT z faktur za nabycie usług noclegowych w celu ich odsprzedaży. Zdaniem Ministerstwa, „zmiana jest odpowiedzią na potrzeby rynku. Oznacza likwidację zakazu odliczenia dla podatników nabywających takie usługi w celu ich odsprzedaży”.
Faktycznie, przepisy na aktualnie stoją na przeszkodzie odliczenia podatku VAT z tytułu nabytych usług noclegowych. Patrząc na treść przepisu, który odnosi się do nabywania usług noclegowych jako takich, można zatem faktycznie odnieść wrażenie, że dotyczy to również nabywania przez podatników w celu ich późniejszej odsprzedaży. Stanowisko to jest rzecz jasna popierane przez organy podatkowe.

Oczywiście – jeśli spojrzeć na sprawę logicznie, wykładnia taka przy refakturach pozbawiona jest sensu. Podatnik kupuje usługę noclegową, z której de facto nie korzysta (nie odliczając podatku naliczonego), po czym odsprzedaje ją na rzecz innego podatnika faktycznie korzystającego z noclegu… i płaci z tego tytułu podatek VAT. Podatnik refakturujący jest zatem dwa razy stratny (nie odlicza podatku od zakupu usługi, za to płaci VAT od jej odsprzedaży), zaś fiskus bogaci się dwa razy na tym samym noclegu.
Na razie wydaje się więc, że taka zmiana rzeczywiście „odpowiada na potrzeby rynku” i zmierza do zapewniania racjonalności w przepisach. Mógłbym się nawet z tym zgodzić… tyle tylko, że już dawno temu orzecznictwo Sądów Administracyjnych potwierdziło możliwość odliczenia podatku w takich przypadkach.

Spójrzmy np. na Wyrok NSA z dnia 25 kwietnia 2017 r., sygn. akt I FSK 1637/15, w którym Sąd wprost stwierdził, że „zakaz odliczenia VAT od nabywanych przez podatnika usług noclegowych i gastronomicznych (art. 88 ust. 1 pkt 4 u.p.t.u.) nie może dotyczyć tych podatników, którzy nabywają te usługi w celu ich odsprzedaży konsumentom lub innym podatnikom, gdyż w takim przypadku poniesione na nie wydatki są w ścisłym związku z działalnością gospodarczą takiego podatnika”. Z podobnymi poglądami można spotkać się również w przypadku nabycia usług gastronomicznych, gdzie ten sam przepis stoi również na przeszkodzie ich odliczenia.

Organy podatkowe nie poddały się jednak. Wiatru w żagle nabrały po Wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 2 maja 2019 r. w sprawie C-225/18 Grupa Lotos S.A. przeciwko Ministrowi Finansów. TS UE potwierdził w nim co prawda, że niezgodne z prawem UE są regulacje krajowe, w których podatnik świadczący usługi turystyki jest pozbawiony prawa do odliczenia VAT naliczonego od nabycia usług noclegowych i gastronomicznych, które podatnik ten refakturuje na rzecz innych podatników w ramach świadczenia usług turystyki. Wskazał jednak, że zgodne z prawem UE są regulacje krajowe, wprowadzone przed przystąpieniem danego państwa członkowskiego do Unii i utrzymane po tym przystąpieniu, które pozbawiają prawa do odliczenia VAT naliczonego podmioty inne niż wskazane w pkt 1 powyżej.

Organy podatkowe przetłumaczyły to oczywiście w ten sposób, że wszędzie tam, gdzie w stanie faktycznym nie pojawiało się słowo turystyka, odliczenie podatku naliczonego od usług noclegowych nabywanych w celu odsprzedaży nie pozwalało na ich odliczenie.
W efekcie, zmiany wprowadzane w ramach Slim VAT nie tyle odpowiadają na potrzeby biznesu, co odwracają irracjonalną i skrajnie pro-fiskalną wykładnię organów podatkowych, które za wszelką cenę chciały zatrzymać VAT dwa razy od tego samego noclegu.

Szkoda tylko, że zamiast rozwiązań systemowych, dotyczących wszystkich potencjalnych przypadków (co szkodziło ustawodawcy dodać regulację potwierdzającą możliwość odliczenia podatku naliczonego od zakupu usług refakturowanych – o tym później). W to miejsce otrzymamy kazuistyczną regulację dotyczącą wyłącznie usług noclegowych.
I gwarantuję, że chwilę potem pojawi się podobny problem z usługami gastronomicznymi. Organy podatkowe znowu przyjmą defensywną postawę, a zdanie: „gdyby ustawodawca chciał, aby podobne zasady dotyczyły zarówno usług noclegowych, jak i gastronomicznych, przewidziałby to pewnie wprost w  treści przepisów” będzie ich koronnym argumentem.

Poprawa jakości darmowych długopisów

Komu z nas nie zdarzyło się zakląć, gdy darmowy długopis otrzymany w trakcie targów lub konferencji rozpadł się po pięciu minutach używania, niech pierwszy rzuci jego (kiepskiej jakości) sprężynką. Prawda jest taka, że darmowe długopisy rozpadają się na potęgę, a przyczyn tego stanu rzeczy należy poszukiwać też w ustawie o VAT.
Dziś, podatnik, który kupi całą masę „prezentów o małej wartości” (np. długopisów, smyczy na klucze, etc.), w celu ich późniejszego rozdania za darmo, nie będzie musiał opodatkować ich nieodpłatnej dostawy, jeżeli wartość takich prezentów nie przekracza 10 zł, lub w sytuacji, w której w ciągu roku rozda jednej osobie prezenty o łącznej wartości nieprzekraczającej w roku podatkowym kwoty 100 zł – pod warunkiem prowadzenia ewidencji pozwalającą na ustalenie tożsamości tych osób.
Zważywszy, że na targach nie przywykliśmy do tego, żeby ścigano nas o podpis, bo chcieliśmy poczęstować się długopisem lub czekoladką, większość wystawców decydowała się na zakup prezentów o wartości mieszczącej się w limicie 10 zł. Nie dziwi więc, że smyczki urywały nam się jeszcze przed zawieszeniem na nich kluczy, długopisy wypisywały się po dziesięciu minutach, a darmowe krówki… cóż, lepiej nie mówić.

Ustawodawca – odpowiadając na kluczowe potrzeby biznesu proponuje w ramach Slim VAT zwiększenie kwoty dla jednorazowych prezentów o małej wartości z 10 zł… do 20 zł. Ponoć czyniąc to „przybliżamy limit jednorazowych prezentów (bez zbędnych obowiązków formalnych) w Polsce do średniej UE wartości wprost przypisanych prezentom”.
Nic, tylko przyklasnąć. Może teraz nareszcie długopis dożyje chociaż do końca wykładu?
Zastanówmy się tylko – czy na pewno nie mamy w VAT poważniejszych problemów?

Śpieszmy się kochać WIS, tak szybko się dezaktualizują

Jedną z niewielu pozytywnych zmian w podatku od towarów i usług, która naprawdę została oceniona przez podatników jako przydatna i potrzebna, były Wiążące Informacje Stawkowe („WIS”). Określenie prawidłowej stawki na sprzedawane towary i usługi to wciąż bolączka wielu podatników. Sytuacji nie ułatwiła na pewno nowa matryca stawek VAT, która wywróciła stawki do góry nogami, wprawiając w konsternację kolejnych z  nich.

Instytucja WIS pozwala podatnikom na zwrócenie się do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o wiążącą (przynajmniej od niedawna) odpowiedź co do tego, jak kwalifikować dany towar lub usługę na gruncie VAT i  w konsekwencji jaką stawkę do nich stosować. Nie dziwi więc, że Wiążące Informacje Stawkowe szybko zyskały zwolenników.
Dotychczas podatnik, który legitymował się decyzją w zakresie WIS, mógł robić to do momentu jej uchylenia lub zmiany.
I było nam chyba z tym za dobrze, bowiem w ramach „ułatwiania życia podatnikom” nasz ustawodawca postanowił skrócić okres obowiązywania WIS do trzech lat.

Przewiduje to projektowany art. 42ha (ha!) uVAT, zgodnie z którym WIS oraz decyzje Szefa Krajowej Administracji Skarbowej i Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o zmianie WIS będą ważne przez okres 3  lat od dnia ich wydania.
Po tym okresie – jak należy mniemać – przedsiębiorcy zainteresowani ochroną będą zobowiązani ponownie wystąpić o WIS (i ponownie pokryć koszty postępowania w tym zakresie), choćby nie zmieniły się przepisy ani interpretacja przepisów.

Co więcej – zgodnie z proponowanym art. 45ca uVAT, Dyrektor KIS będzie mógł odmówić wydania WIS podatnikowi, jeżeli wystąpienie o nią będzie stanowić element czynności związanej z nadużyciem prawa w  VAT. To znany wytrych powszechnie wykorzystywany już przez organy podatkowe w przypadku interpretacji indywidualnych. Tam organy odmawiają wydawania interpretacji, zasłaniając się tym, że opisywane w nich zagadnienia będą mogły służyć uchylania się od opodatkowania.

Podobnie pewnie będzie w tym przypadku. Biedny sprzedawca hot-doga (które wedle miejskiej legendy można opodatkować na kilkanaście różnych sposobów) będzie pewnie musiał poradzić sobie bez WIS, bowiem jego dążenie do odkrycia prawidłowej stawki na musztardę sarepską będzie wynikiem szeroko zakrojonego spisku wymierzonego w fiskusa.
Wiwat zwiększanie pewności prawa w ramach ułatwień dla przedsiębiorców!

Wydłużenie okresu na odliczenie podatku naliczonego

No dobrze, żeby nie było, że potrafię tylko narzekać – na zakończenie czas na coś pozytywnego. Slim VAT w  zamierzeniu ma wydłużyć prawo do odliczenia o jeden miesiąc przy rozliczeniach miesięcznych.
W efekcie podatnicy będą mieli ująć fakturę zakupową i odliczyć od niej podatek VAT w ciągu czterech (a  nie jak obecnie trzech) miesięcy bez konieczności korygowania deklaracji.

Ta propozycja ma w moim sercu miejsce szczególne, bowiem idealnie trafia w moje potrzeby. Nagminnie gubię faktury ze stacji benzynowych, by potem odnaleźć je przy czyszczeniu zawartości portfela.
W tym zakresie Slim VAT pozwoli mi rzadziej robić porządki w portfelu, za co bardzo dziękuję.
Oby tak dalej!

Jeżeli macie Państwo jakiekolwiek pytania odnośnie slim VAT albo chcielibyście Państwo przygotować się z wyprzedzeniem na zmiany i dostosować swoje procedury wewnętrzne do wymogów nowelizacji – zapraszam do kontaktu.

citing.TAX, czyli z przekąsem o podatkach. #2 Slim VAT, czyli jak upraszczać, żeby nie upraszczać (cz. 1).

Dziś ponarzekamy trochę na „rewolucyjne” propozycje Ministerstwa Finansów w zakresie uproszczenia rozliczeń w podatku od towarów i usług. Zmian (choć śladowych), jest jednak trochę, więc aby było atrakcyjniej, nad propozycjami będę pastwić się w kilku odcinkach. Dziś zajmiemy się kwestią szumnie zapowiadanego prostego fakturowania oraz ujednolicenia zasad przeliczania kursów walut.

Wszystkie cytaty z Ministerstwa Finansów zaczerpnięto z publikacji SLIM VAT – uproszczenie i unowocześnienie rozliczeń VAT [dostęp dnia 26 sierpnia 2020 r.].

Prawo podatkowe można upraszczać albo upraszczać

W tej pierwszej wersji „upraszanie” wiąże się z wprowadzaniem realnych, konkretnych ułatwień dla podatników. Uwalniają one płacących podatki od zbędnych (i często absurdalnych) obciążeń i obowiązków oraz usuwają (liczne!) wątpliwości interpretacyjne. To właśnie te „uproszczenia” odpowiadają na realne potrzeby podatników i przedsiębiorców. Pozwalają im zapomnieć o rozliczeniach podatkowych i skupić się na tym, co najważniejsze – na biznesie.

W drugim ujęciu „upraszczanie” to wprowadzanie drobnych modyfikacji do treści ustaw podatkowych. Dotyczą one spraw wypadkowych i problemów, które – choć oczywiście istnieją – nie plasują się na szczycie listy potrzeb polskich podatników. Ten drugi rodzaj upraszczania ma wymiar bardziej marketingowy – stwarza pozór wielkich zmian i rewolucji, oferując w zamian relatywnie niewiele.

Kolejnym podejściem polskiego ustawodawcy do uproszczenia systemu podatkowego jest projekt wprowadzenia tzw. SLIM VAT, który ma stanowić „uproszczenie i unowocześnienie rozliczeń VAT”. Niestety, analiza proponowanych regulacji wskazuje, że nasz ustawodawca po raz kolejny uraczył nas upraszczaniem w marketingowym ujęciu.
Pakiet SLIM VAT wedle informacji Ministerstwa Finansów ma stanowić odpowiedź na zgłaszane ministerstwu oczekiwania przedsiębiorców. Świetnie!

Czy dotyczy zatem uproszczenia zasad ustalania momentu powstania obowiązku podatkowego, składania deklaracji czy prowadzenia ewidencji, które od dawna wywołują wątpliwości interpretacyjne? Niestety nie.
Może zrewidowano sposób dokonywania zwrotów VAT, aby przedsiębiorcy nie bali się tego robić w obawie przed automatycznymi, długotrwałymi kontrolami? No cóż, nie bardzo.

A może zmiany dotyczą chociaż transakcji wewnątrzwspólnotowych, gdzie pomimo zmian wprowadzonych w ramach tzw. quick fixes oraz pomimo zmian do Rozporządzenia wykonawczego Rady (UE) nr 282/2011, podatnicy wciąż nie mają pojęcia jak dokumentować swoje dostawy wewnątrzwspólnotowe, aby nie zostały zakwestionowane przez organy podatkowe? Pudło.
Na czym ma zatem polegać osławione uproszczenie i unowocześnienie rozliczeń VAT? Otóż slim VAT, który powstał w Ministerstwie Finansów w efekcie „prowadzonego przez MF audytu przepisów, mającego na celu dostosowanie ich do warunków działania małego i średniego biznesu” oferuje nam niestety rewolucję w rzeczywiście odchudzonym wymiarze.
Przejdźmy jednak do rzeczy.

„Proste” fakturowanie

Pierwsze zmiany dotyczą prostszego fakturowania. I nie, nie chodzi tu o odchudzenie zawartości faktury czy rozwiązanie problemu z fakturami uproszczonymi – chodzi o detaliczne zmiany w zakresie korygowania podstawy opodatkowania.
Zgodnie z projektem, nie będzie już konieczne posiadanie przez podatnika korygującego fakturę in minus potwierdzenia odebrania faktury korygującej przez nabywcę. Zdaniem Ministerstwa, zmiana „znacznie uprości rozliczenia, powodując brak konieczności gromadzenia potwierdzeń otrzymania faktury korygującej oraz oczekiwania na ich dostarczenie, a także brak konieczności dokonywania korekt deklaracji”.

Niestety nie jest to prawdą.

Ustawodawca wprowadza bowiem w miejsce obowiązku posiadania potwierdzenia odbioru faktury korygującej przez nabywcę nowy obowiązek, który też będzie wiązał się dla podatników z koniecznością… gromadzenia dokumentacji.

Po nowelizacji, zamiast potwierdzenia odbioru faktury korygującej przez nabywcę do dokonania korekty, będziemy potrzebowali dokumentacji, z której wynika, że uzgodniliśmy z nabywcą warunki  obniżenia podstawy opodatkowania.
Same, but different, but still the same. Przypomnijmy bowiem, że już teraz, na gruncie uchylanego przez slim VAT art. 29a ust. 15 pkt 4 uVAT, możliwe do dokonania korekty nie musieliśmy posiadać potwierdzenia odbioru faktury korygującej przez nabywcę, gdy podatnik nie uzyskał potwierdzenia mimo udokumentowanej próby doręczenia faktury korygującej i z posiadanej dokumentacji wynika, że nabywca towaru lub usługobiorca wie, że transakcja została zrealizowana zgodnie z warunkami określonymi w fakturze korygującej.

W efekcie ustawodawca sprzedaje nam w zasadzie bliźniacze rozwiązanie, tyle tylko, że w nowym atrakcyjnym opakowaniu.
Druga ze zmian w zakresie uproszczenia fakturowania dotyczy również korekt, tym razem zwiększających podstawę opodatkowania. Dziś brak w tym zakresie wyraźnych przepisów ustawowych, przez co – jak zauważa samo Ministerstwo Finansów – „dotychczas podatnicy bazowali tylko na linii interpretacyjnej i orzecznictwie. Nie dawało to odpowiedniej pewności prawa”.
Fakt, dotychczas, podatnicy musieli się w tym zakresie opierać na orzecznictwie. Tyle tylko, że w tym wypadku nie mieliśmy akurat do czynienia z orzeczniczym rollercoasterem, gdzie linia orzecznicza zmieniała się z każdym wyrokiem. Wręcz przeciwnie – orzecznictwo wydawało się w tym zakresie jednolite i w miarę ugruntowane. Przywołajmy dla przykładu Wyroki: NSA z dnia 25 lutego 2011 r. sygn. akt I FSK 213/10; NSA z dnia 10 listopada 2011 r., sygn. akt I FSK 12/11; NSA z dnia 20 lipca 2012 r., sygn. akt I FSK 1680/11; NSA z dnia 3 kwietnia 2012 r., sygn. akt I FSK 850/11; czy z nowszych WSA we Wrocławiu z dnia 21 lutego 2018 r., sygn. akt I SA/Wr 1262/17.

Według tego stanowiska, gdy przyczyna korekty powstaje w terminie późniejszym (np. następuje uzgodniona zmiana ceny), korekta in plus powinna zostać ujęta na bieżąco, tj. w rozliczeniu za okres, w którym powstała przyczyna korekty, a jeżeli przyczyną korekty był błąd lub omyłka – wstecz do momentu błędnego wystawienia pierwotnej faktury.

Nie jest więc tak, jak stara się to przedstawić Ministerstwo Finansów, że podatnicy błądzili dotychczas jak dzieci we mgle. Korzystając z jednolitej i stałej linii interpretacyjnej, podatnicy mieli pełną świadomość,  jak zachować się w danej sytuacji.
W ramach slim VAT ustawodawca wprowadza przepis, który stan ten ustawowo sankcjonuje. Nie mamy tu więc do czynienia z żadną rewolucją lub ułatwieniem, tylko z przeniesieniem stanowiska sądów na grunt ustawy.

Kursy walut

Ministerstwo chwali się również, że po wprowadzeniu slim VATpodatnik będzie mógł wybrać do VAT zasady przeliczenia kursu walut jak dla przeliczenia przychodu w podatku dochodowym”, co ma oznaczać „zmniejszenie czasu na ustalanie kursu do walut dla jednej transakcji”.
Zacznijmy może od tego, że jest całkowicie absurdalne, że jednolite zasady w tym zakresie nie obowiązują od samego początku. Ministerstwo Finansów chwali się zatem, że ustawodawca rozwiąże problem, który wcześniej – bez żadnego uzasadnienia – sam stworzył. Ale niech będzie, cieszmy się z małych rzeczy.

Zawiodą się jednak i, którzy pomyślą, że uproszczenie będzie polegało np. na przekopiowaniu do uVAT regulacji właściwych z podatków dochodowych i wprowadzeniu w tym zakresie jednolitych zasad.
Otóż nie. Kluczowe w komunikacie Ministerstwa Finansów (oraz w projekcie slim VAT) jest słowo „może”. Otóż nowelizacja zakłada, że podatnicy będą mogli przeliczać waluty obce w podatku od towarów i usług „zgodnie z zasadami przeliczania przychodu wynikającymi z przepisów o podatku dochodowym, obowiązującymi tego podatnika na potrzeby rozliczania danej transakcji” [projektowany art. 31a ust. 2a uVAT].

Co ciekawsze, podatnicy będą musieli stosować takie zasady przez okres co najmniej 12 miesięcy, licząc od początku miesiąca, w którym je wybrali [projektowany art. 31a ust. 2b uVAT], a po rezygnacji z tych nowych zasad – wrócić do zasad ogólnych na okres co najmniej 12 miesięcy [projektowany art. 31a ust. 2c uVAT].

Oznacza to więc, że w ramach tego uproszczenia podatnicy będą musieli z kalendarzem w ręku sprawdzać, czy mogą cofnąć skutki błędnie podjętej w tym zakresie decyzji i będą nią związani przez najbliższy rok. Nie mogę się też doczekać tłumaczenia kontrolującym, kiedy stosowaliśmy jakie zasady korekt.

W ramach slim VAT otrzymujemy zatem sensowną propozycję (która zmierza do wprowadzania jednolitych zasad), ale wyłącznie jako (trzecią już!) alternatywę przeliczania transakcji w walutach obcych na polskie złote – z ukochanymi przez naszego ustawodawcę ograniczeniami czasowymi i minimalnymi okresami.

Żeby było jeszcze lepiej, zgodnie z tajemniczym projektowanym art. 31a ust. 2d uVAT, w przypadku gdy w okresie stosowania zasad przeliczania, o których mowa w ust. 2a, podatnik dokona transakcji niepodlegającej przeliczeniu zgodnie z tymi zasadami, jest on obowiązany do zastosowania dla tej transakcji zasad przeliczenia obowiązujących dotychczas. Co należy rozumieć przez „transakcje niepodlegające przeliczeniu zgodnie z tymi zasadami”? Cóż, poczekajmy na dwustustronnicowe objaśnienia do uproszczeń w slim VAT, na pewno świetnie to opiszą.

Czy będzie zatem prościej (o ile zdecydujemy się na ten wariant i nie sparzymy się tym rozwiązaniem przez obligatoryjne 12 miesięcy stosowania) – tak. Czy można było to zrobić lepiej, łatwiej, bez zbędnego kombinowania – oczywiście.
Do tego chyba jednak zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Na dziś tyle. Kolejne „rewolucyjne” zmiany wprowadzane slim VAT w kolejnej odsłonie.

Jeżeli macie Państwo jakiekolwiek pytania w zakresie slim VAT albo chcielibyście Państwo przygotować się z wyprzedzeniem na zmiany i dostosować swoje procedury wewnętrzne do wymogów nowelizacji – zapraszam do kontaktu.

Copyright GLC

Strategia, realizacja, wsparcie Tomczak | Stanisławski