fbpx
 

citing.TAX, czyli z przekąsem o podatkach

citing.TAX, czyli z przekąsem o podatkach

Nie udało nam się za bardzo z drugą Irlandią, więc teraz przyszedł czas na drugą Estonię. 12 sierpnia 2020 r. na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji opublikowano  projekt Ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw („Projekt”). Ma on wprowadzać w Polsce tzw. Estoński CIT.

Niestety, pomiędzy wzorcowym rozwiązaniem obowiązującym w Estonii a polską wariacją tego rozwiązania, jest mniej więcej tyle wspólnego, ile pomiędzy naszymi językami.

Na czym polega Estoński CIT i jego polski odpowiednik?

 

Ministerstwo Finansów promuje Estoński CIT jako nowoczesny (choć w Estonii obowiązujący już od około dwudziestu lat) sposób opodatkowania spółek kapitałowych. W założeniu ma on wspierać inwestycje i minimalizować formalności.

Jak sama nazwa wskazuje, rozwiązanie to wywodzi się z Estonii. Sprowadza się do tego, że estońscy podatnicy podatku dochodowego od osób prawnych są zobligowani do jego zapłaty dopiero w momencie dystrybucji dochodu spółki, czyli mówiąc po polsku – w momencie wypłaty dywidendy. Dzięki temu tak długo, jak spółka estońska zatrzymuje środki i reinwestuje je, zamiast wypłacić dywidendę udziałowcom – tak długo nie podlega opodatkowaniu CIT. Podatek ten regulowany jest dopiero w dacie wypłaty dywidend w stawce 20%. W praktyce oznacza to, że z każdych 100 zł przeznaczanych na dywidendę, wypłacie na rzecz wspólników podlega tylko 80 zł. Resztę zaś wykorzystuje się do opłacenia podatku dochodowego od osób prawnych.

I już. Tyle.

Za maksymalnym uproszczeniem zasad opodatkowania podąża tam również maksymalne uproszczenie ewidencji do celów podatkowych. Ono również sprowadza się do tego, że podatnicy nie muszą nawet obliczać swojej podstawy opodatkowania. Zasady te skierowane są do wszystkich spółek i dotyczą zarówno dochodów z działalności operacyjnej, jak i tych biernych (np. z odsetek).

Opublikowany właśnie projekt ustawy mającej wprowadzić te rozwiązania w Polsce od 1 stycznia 2021 r. niekoniecznie odzwierciedla te zasady, ze względu na liczne restrykcje, modyfikacje i zastrzeżenia.

Estoński CIT, formalnie nazywany w Projekcie ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych („ryczałt”) na pierwszy rzut oka zapewnia podobne do estońskiego rozwiązanie. Ma ono sprawiać, że opodatkowaniu ryczałtem podlega dochód odpowiadający wysokości zysku netto, wypracowanego w okresie opodatkowania ryczałtem w części, w jakiej zysk ten został przeznaczony do wypłaty udziałowcom lub akcjonariuszom albo też został wykorzystany do pokrycia strat poniesionych przed wyborem opodatkowania ryczałtem. Dodatkowo opodatkowaniu podlegają tzw. ukryte zyski. Chodzi o różnego rodzaju świadczenia na rzecz udziałowców, wykorzystywane celem obejścia konieczności wypłaty dywidendy oraz – podobnie jak ma to miejsce w Estonii – wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą.

Do tego momentu sprawa prezentuje się całkiem nieźle.

Estoński CIT tylko dla wybranych

 

Schody zaczynają się jednak już niewiele dalej.

Po pierwsze, polska odmiana Estońskiego CIT – inaczej niż pierwowzór – nie jest dla wszystkich. Proponowany art. 28j Ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 865 ze zm.) („updop”) określa ścisłe warunki, które musi spełnić podatnik, aby móc skorzystać z dobrodziejstwa ryczałtu. I tak, z możliwości skorzystania z polskiej odmiany Estońskiego CIT, skorzystają wyłącznie spółki kapitałowe (sp. z o. o. oraz S.A.), które:

  1. w poprzednim roku podatkowym osiągnęły przychody nieprzekraczające 50 000 000 zł, z uwzględnieniem kwoty należnego podatku od towarów i usług;
  2. osiągają przychody bierne (pasywne) nieprzekraczające połowy ich przychodów;
  3. utrzymują średnie zatrudnienie wynoszące co najmniej trzech pracowników na umowie o pracę w przeliczeniu na pełne etaty (niebędących wspólnikami) przez 300 dni w roku (albo 82% roku podatkowego innego niż wynoszącego dwanaście miesięcy kalendarzowych);
  4. za udziałowców (akcjonariuszy) mają wyłącznie osoby fizyczne;
  5. nie posiadają udziałów akcji w kapitale innej spółki;
  6. zwiększą bezpośrednie nakłady na cele inwestycyjne (a konkretnie środki trwałe inne niż samochody osobowe) o co najmniej 15% w okresach dwuletnich albo o 33% w okresach czteroletnich względem poprzednich okresów;
  7. nie będą rozliczały się na podstawie Międzynarodowych Standardów Rachunkowości;
  8. złożą stosowne zawiadomienie o wyborze ryczałtu wedle specjalnego wzoru do końca pierwszego roku podatkowego, w którym zdecydują się na ryczałt.

Do tej długiej listy warunków należy jeszcze doliczyć bogaty katalog wyłączeń. Eliminuje on możliwość skorzystania z tych rozwiązań np. przez przedsiębiorców finansowych, podatników w stanie upadłości lub likwidacji, czy podatników utworzonych w wyniku połączenia lub podziału.

Dodatkowo, w Polsce estoński CIT będzie mógł być stosowany wyłącznie w okresach czteroletnich. Oznacza to, że po złożeniu wniosku, zasmakujemy Estonii co najmniej na cztery kolejne lata, przedłużanego każdorazowo o kolejne cztery, o ile podatnicy nie złożą w odpowiednim momencie informacji o rezygnacji z ryczałtu. W trakcie tych okresów zmiana formy opodatkowania będzie możliwa tylko za karę – na przykład z powodu niespełnienia wymogów inwestycyjnych czy przejścia na najwidoczniej nielubiane przez ustawodawcę MSR.

Jak więc widać, estońska idea korzystnego rozwiązania podatkowego dostępnego dla wszystkich bez znacznych różnic, w polskiej wersji doznaje istotnych ograniczeń. Oczywiście, można mówić, że zachętą kierowana jest do przedsiębiorstw najbardziej tego potrzebujących. Nie sposób pozbyć się wrażenia, że po raz kolejny polscy podatnicy, zamiast cieszyć się wsparciem, będą z kalkulatorem w ręku ze strachem obliczali, czy na pewno utrzymali odpowiednie poziomy procentowe i ilościowe. Nie taka chyba była idea.

Estoński CIT 

 

Teoretycznie, po spełnieniu tych wyśrubowanych warunków i zawiadomieniu właściwego organu o wyborze ryczałtu jako formy opodatkowania, podatnicy będą mogli cieszyć się odroczeniem zapłaty podatku dochodowego od osób prawnych do momentu wypłaty zysków.

Podatek będzie wówczas płatny do 20 dnia siódmego miesiąca roku podatkowego. Jeżeli zwrócimy uwagę na to, że zgromadzenia wspólników i walne zgromadzenia akcjonariuszy decydujące o podziale zysku powinny się odbyć do końca szóstego miesiąca następnego roku podatkowego, data ta zdaje się nabierać więcej sensu. Podatnicy będą musieli zapłacić ryczałt do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym większość z nich dzieli zysk.

To jednak nie koniec zabawy.

Oprócz zysków przeznaczonych do wypłaty, opodatkowaniu ryczałtem będą podlegały również tzw. ukryte zyski oraz wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą.

Pod pojęciem ukrytych zysków, zgodnie z proponowanym art. 28m ust. 3 updop, kryją się rozmaite świadczenia, za których pośrednictwem, w ocenie naszego ustawodawcy udziałowcy (akcjonariusze) będą starali się wyprowadzić bokiem środki ze spółki do swoich kieszeni, aby nie musieć ich opodatkować. Na liście przykładowych ukrytych zysków znalazły się między innymi pożyczki na rzecz udziałowców, świadczenia na rzecz fundacji prywatnych lub rodzinnych (będziemy mieli fundacje prywatne! YAY!), zysk przeznaczony na podwyższenie kapitału zakładowego, darowizny, czy wydatki na reprezentację.

Co ciekawe, ukrytymi wydatkami nie będą wynagrodzenia wspólników (akcjonariuszy) ze stosunku pracy czy z działalności wykonywanej osobiście – wyłącznie jednak do wysokości pięciokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Wysokie wynagrodzenia wspólnika-pracownika będzie więc już podlegało opodatkowaniu na bieżąco.

Podatek od ukrytych zysków będzie płatny na bieżąco – do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano wydatku stanowiącego ukryty zysk.

Na tych samych zasadach na bieżąco będą opodatkowane dochody z tytułu wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Rozwiązanie takie przewiduje również prawdziwy Estoński CIT i stanowi ono pewien wentyl bezpieczeństwa. Obliguje on spółki do zapłaty podatku na bieżąco, jeżeli swoje środki będą wydatkować na cele niezwiązane z działalnością gospodarczą. Do takich celów estońska ustawa o podatku dochodowym (w tym miejscu pozwalająca sobie na pewną kazuistykę) zalicza między innymi: nabycie nieruchomości na cele inne niż związane z działalnością gospodarczą, wpisowe i opłaty członkowskie za uczestnictwo w organizacjach non-profit, grzywny i kary pieniężne, czy napiwki i… łapówki.

Rozwiązanie to polega na tym, że w momencie dokonania przez spółkę wydatku na cele niebiznesowe, będzie ona zmuszona zapłacić na bieżąco podatek obliczany od wartości takiego wydatku.

Niestety, polski ustawodawca nie zdecydował się na zawarcie w Projekcie podobnego katalogu. Znając podejście polskich organów podatkowych, stanie się to zarzewiem licznych sporów, np. czy zakup ze środków tabletu, na którym Prezes czasem obejrzy serial na Netflixie, nie będzie już obligował nas do zapłaty podatku? Szykujmy się na wysyp związanych z tym interpretacji indywidualnych.

Czy Estoński CIT będzie się opłacać?

 

Wysokość ryczałtu ukształtowana jest specyficznie i wynosić będzie 15% podstawy opodatkowania dla małych podatników. Przypomnijmy w tym miejscu, że przez “małych podatników” rozumiemy  tych, których przychody w poprzednim roku podatkowym nie przekroczyły równowartości € 2 000 000) i 25% podstawy opodatkowania dla pozostałych.

Choć stawka 25% przekracza nominalną stawkę podatku dochodowego od osób prawnych, to nie możemy zapominać, że w tym wypadku opodatkowaniu będzie podlegał zaledwie wycinek dochodów spółki – podstawą opodatkowania ryczałtem będzie między innymi wartość wypłaconych zysków czy suma dochodów z ukrytych zysków i wydatków niezwiązanych z działalnością. Dzięki temu, nawet pomimo 25% stawki podatku stosowanej do podatników innych niż mali, rozwiązanie to powinno być korzystne.

Polski ustawodawca nie byłby jednak sobą, gdyby nie przewidział dalszych modyfikacji, zmian i wyjątków, choć w tym wypadku na szczęście na korzyść podatnika. Otóż podatnicy dokonujący znacznych wydatków inwestycyjnych i zwiększający je o co najmniej 50% w okresie dwuletnim lub 110% w okresach czteroletnich, będą mogli liczyć na obniżenie wysokości podatku o kolejne 5 punktów procentowych.

Podsumowanie

 

Rozwiązanie to budzi mieszane uczucia. Z jednej strony polskim podatnikom na pewno przyda się kolejna zachęta inwestycyjna, a rozwiązanie stosowane w Estonii od 20 lat zdaje się sprawdzać. Z drugiej jednak, ze względu na liczne ograniczenia i wymogi, po raz kolejny polski ustawodawca utrudnia dostęp do tych korzystnych rozwiązań i limituje je zaledwie do wąskiej grupy odbiorców.

Estoński CIT miał przecież uatrakcyjnić procesy inwestycyjne, a nie zmuszać podatników do weryfikacji i kalkulacji tego, czy to wsparcie im przysługuje…

Pozostaje mieć nadzieję, że na etapie prac legislacyjnych ustawodawca zmieni swoje nastawienie i nie tylko otworzy to rozwiązanie dla nieograniczonej grupy odbiorców, ale również uprości zasady korzystania z niego.

Temat ten wydaje Ci się interesujący? Zastanawiasz się nad skorzystaniem z ryczałtu w swojej spółce? Chcesz zweryfikować, czy to rozwiązanie będzie dla Ciebie korzystne? Zapraszam do kontaktu!

autor: Bartosz Kubista
partner zarządzający, adwokat, doradca podatkowy



I miejsce w Polsce

wg. Rankingu Rzeczpospolitej

Strona naszej kancelarii została wybrana najlepszą wśród stron doradców podatkowych w 2020 roku.

Zobacz ranking Rzeczpospolitej

I MIEJSCE W POLSCE

wq. Rankingu Rzeczpospolitej

Strona naszej kancelarii została wybrana najlepszą wśród stron doradców podatkowych w 2020 roku.

Zobacz ranking Rzeczpospolitej